Widziałem i żałuję. Film kompletnie mi się nie podobał. Co mam do zarzucenia? W skrócie telegraficznym:
- fabuła strasznie naciągana, bardziej pasowałaby do Jamesa Bonda kilkadziesiąt lat demu
- akcja monotonna - Angelina biegnie, skacze, kopie i strzela (tego się spodziewałem, po to oglądałem) ale robi to bez "tego czegoś". Poprostu biegnie i kopie.
- nagle ten dobry jest tym złym, a ta zła tą dobrą a ten drugi co był chyba dobry to już sam niewiedział kto, co i gdzie
- w kwestiach Olbrychskiego brakowało mi porzadnego akcentu rosyjskiego (czepiam się? poprostu stary rosyjski agent mógłby nawijać z ichsiejszym akcentem)
- w podobnych sytuacjach autorzy starają się zazwyczaj nadrobić pokazując piersi, tyłki - tu też tego nie było (to już moje "widzimisie")
Oczywiście nie nastawiałem się na jakąś superpodukcję, jednak ten film jest poprostu nijaki. Osobiście nie polecam (Luca słyszy?), lepiej zobaczyć "Niezniszczalnych" - tamten jest przynajmniej śmieszny :-).